Foxterrier miał farta. Tak po prostu…


We wtorkowy poranek wybrałyśmy się z Panią Prezes i jej dwoma suczkami ;) do pewnej Czarodziejki, daleko poza Łódź, żeby zawieźć jej już na zawsze, suczkę Erę, teraz Foczkę, która 5 lat spędziła w łódzkim schronisku. Czarodziejka kilka miesięcy temu przyjęła do siebie na tymczas owczarka niemieckiego Rexa. Dojechałyśmy, ale ponieważ okazało się, że Rex ma bardzo opuchniętą tylną łapę, zapakowałyśmy do auta jego, Erę, Czarodziejkę, jej córcię no i siebie - cztery psy i cztery kobitki. Pojechałyśmy do weterynarza. Weterynarza nie było, miał wrócić za 40 minut. Pojechałyśmy do drugiego, tam trwała operacja, miałyśmy czekać pół godziny. Czekałyśmy dłużej, a i tak nic nie zapowiadało końca operacji, więc wróciłyśmy do pierwszego weta. Rex i Era zostali obejrzani co do joty, wracamy. Jedziemy, jedziemy, już dojeżdżamy prawie do uliczki na której mieszka Czarodziejka, a na drogę wychodzi to coś. Wystraszone, pozlepiane, ten jeden wielki kołtun to chyba pies. “To foxterrier” - rzucam.

Prezeska wybiega z samochodu. Kołtun od razu podbiega do niej i kładzie się - “Zabierzcie mnie, jestem kochany i nie wiem co ja sam tutaj zrobię” - zdaje się mówić jego zaniedbane, psie ciałko. Prezeska zapina mu smycz i wrzuca mi na kolana. Już mamy 5 psów… Jedziemy zawieźć Czarodziejkę z jej psami do domu, a my z kołtunikiem wracamy do Łodzi. “Co robić, co robić?” - dzwonimy po ludziach, prosimy chociaż o tymczas, umawiamy fryzjera, wymyślamy imię, jedziemy do weterynarza, filozofujemy, że to było po prostu przeznaczenie. Po wizycie u dr Ewy i w “Psim Salonie” ( pies nie ma ani chipa, ani tatuażu) dojeżdżamy do Agnieszki - Ciapusia. Tutaj fox Fart ma zostać na tymczas. Dzwoni mój tata i jest dobra wiadomość. Bierze foksia na stałe. Po szybkiej herbatce u Ciapusia, jedziemy do mojego taty, wszyscy są Fartem zachwyceni, bo to cudny pies przecież. Fart zostaje Reksiem i poznaje swojego brata, drugiego foksia, tyle że gładkowłosego - Maila. Chłopaki dogadują się. Ufff… Cały dzień w samochodzie, ale dwa psy mają domy na zawsze :)

A oto niesamowita metamorfoza:

Przed:

Po:

Wyślij tę wiadomość znajomemu! Wyślij tę wiadomość znajomemu!

Informacje i linki

Dołącz do naszej społeczności komentując lub wstawiając link do nas na swojej stronie lub blogu!


Inne wpisy
Ruszył program “STOP pseudohodowcom - Rasowy=Rodowodowy”
Myszka…ma dom w Niemczech!

Linkuj do nas!

  • Posiadasz swoją stronę?
  • Prowadzisz bloga?
  • A może piszesz ma forach w których można dodawać podpisy pod postami?
Jeżeli tak, to wstaw linka do naszego bloga!

Napisz komentarz

Poświęć chwilę i napisz nam co myślisz! Niektóre podstawowe tagi HTML są dozwolone.

You must be logged in to post a comment. Zaloguj się.

Komentarze czytelników:

najbardziej mi się podoba ten sztywny sterczący ogon ;) cudowna metamorfoza, piękna historia… ale to mogło się przydarzyć tylko naszej fundacji ;)

Ten sztywny , sterczący ogon, nie jest sztywny tylko merdający, tak tylko na focie wyszedł…a foksio ma sztywny sterczący ale do gory…jak oczywiście na foksia przystało:)

Aha….i tu należą sie serdeczne podziękowania Panią z salonu piękności dla psów na ul.Pomorskiej w Łodzi…przyjęły nas pomimo już późnej godziny, bez zapowiedzi…no i z takiego kołtunka jak widać na pierwszym zdjęciu, zrobiły takie cuuuudo:) DZIĘKUJEMY!!!

Pisała KAJA ;)



Close
E-mail It
Socialized through Gregarious 42