Wakacje… czyli nowi podopieczni Fundacji
June 14, 2010 by: nataliaJak co roku okres przedwakacyjny oznacza dla nas jedno – mnóstwo telefonów informujących o porzuconych zwierzętach. Na drodze, w polu, w centrum miasta, czy przerzuconych przez płot. Wyobraźnia ludzka nie zna granic, a nas już coraz mniej rzeczy jest w stanie zaskoczyć.
Z nieskrywanym żalem informujemy, że wakacje ogłaszamy za oficjalnie rozpoczęte. Nie ma co do tego wątpliwości, biorąc pod uwagę zastraszające tempo, w jakim przybywa nam podopiecznych. Oto ich najnowsza “partia”, zebrana tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni:
Lesio. Kilka dni koczował przy ławce w okolicach Placu Reymonta w Łodzi. Bardzo mądry pies, którego ktoś tam prawdopodobnie zostawił i kazał na siebie czekać.
Diuna ma tylko 9 tygodni, jednak jak na tak małe psie dziecko przeszła już sporo. Najprawdopodobniej została porzucona, błąkała się, sama jeździła autobusem, z którego była wysadzana…
Helenka, sunia znaleziona w Manufakturze od strony ulicy Drewnowskiej, gdzie spędziła całe popołudnie błąkając się i szukając pomocy. Wciąż szukamy jej właściciela, ale nikt się nie zgłasza. Być może nikt jej nie szuka…
Teska, zostawiona pod marketem, gdzie przez kilka dni czekała, przywiązana do ogrodzenia. Sunia bardzo wystraszona, nosząca znamiona psa maltretowanego.
Dwa haszczaki Paddy i Cooper – znalezione osobno, jednak w tych samych okolicach, dzień po dniu. Jeden bardziej zaniedbany od drugiego, wychudzone. Nikt nie szuka żadnego z nich…
Wszystkie zwierzaki w najbliższym czasie znajdą się w dziale adopcji na naszej stronie www. Liczymy, że szybko znajdą dobre domy i jednocześnie prosimy o pomoc w ich szukaniu.
| Udostępnij |
|










Już się zabieram za ogłoszenia dla Lesia ;)
To straszne, a najgorsze, że wakacje dopiero się zaczynają i takich psiaków będzie dużo dużo więcej :(
Mój Czester też był “wakacyjnym owocem” spod Łodzi – a teraz, po bez mała roku pobytu w moim domu, jest “prezesem” parku :) Dlatego też zachęcam do adopcji “wyrzutków”
mam psa znalezionego 3 lata temu przed wigilią na smietniku w zawiązanym worku foliowym, była sroga zima, a to szczeniak. choć nie planowalismy psa – jest. jest najukochańszym rozpieszczonym pięknym psem. trauma mu jednak została, jest pod stala opieką najlepszego doktora. Wtedy zaczeliśmy od “życzliwych” sąsiadów dostawać takie listy, anonimy rzecz jasna, że aż nie moglam tego czytać. coraz gorsze z różnymi ” propozycjami” co należy z nim zrobić,nie wiem co komu zrobił wtedy i teraz, to mile życzliwe psie choć dość duży . bardzo bojaźliwy i szczeka . zastanawia mnie jedno-skąd u ludzi tyle jadu, złości i okrucieństwa??????? co komu zrobił?????TAKIE LISTY??? nie wiemy kto to pisał ale i tak poszliśmy na Policję bo już dość. Więc już nic mnie nie dziwi, choć przeraża. wiem jedno – zwierzęta są zdecydowanie bardziej humanitarni niż niektórzy ludzie, zabijają gdy muszą nie dla wątpliwej przyjemności. pozdrawiam Anna